owe ,rozszerzone wydanie bestsellera ostatnich lat.
Wszystko wskazuje na to, iż mimo ostrzeżeń i mimo wiedzy o obcych doświadczeniach
znaleźliśmy się w podobnej sytuacji jak inne kraje Zachodu kilkadziesiąt lat temu. By dostrzec
zmianę wystarczy wyjść na ulice jednego z większych polskich miast, a już na pewno znaleźć
się w okolicach kolejnych, budowanych meczetów.
Czy dziesięć lat temu, kiedy to ukazywało się pierwsze wydanie mojej książki „Dżihad i
samozagłada Zachodu” ktoś o zdrowych zmysłach mógł sobie wyobrażać, że pewnego
pięknego dnia najważniejszym wydarzeniem w Polsce, opisywanym i pokazywanym w
mediach społecznościowych, będzie koniec muzułmańskiego ramadanu? Że ludzie będą
wymieniać się zdjęciami z Gdańska lub Wrocławia, na których to widać jak tłoczą się na
ulicach tysiące wyznawców Allaha, klęcząc obok siebie na dywanikach?
Paweł Lisicki (ze wstępu)

