BΕyskotliwa satyra na trybalizm i polityki toΕΌsamoΕciowe. Autor β miejscami jadΔ c po bandzie β drΔ ΕΌy konflikty wywoΕywane przez napiΔcia miΔdzy tym, kim siΔ czujemy i jesteΕmy, a tym, jakimi inni chcΔ nas widzieΔ. Czym wΕaΕciwie jest spuΕcizna rodzinna i spoΕeczna? β pyta Shalom Asulander. β Jak bardzo determinuje nasze ΕΌycie?
GΕΓ³wnym bohaterem Matki na obiad jest SiΓ³dmy Seltzer, mΔ ΕΌ i ojciec, zatrudniony jako lektor w wydawnictwie. Dla niego βtoΕΌsamoΕΔ to zawsze byΕo wiΔzienie, z ktΓ³rego chciaΕ tylko uciec β z bycia jakiegoΕ koloru (biaΕy, czarny lub mieszany) i z jakiegoΕ miejsca w Εwiecie (Ameryka, Europa, Rosja),bycia jakiejΕ pΕci (mΔΕΌczyzna, kobieta) i orientacji (hetero lub homo),bycia jakiegoΕ rodzaju w sensie gramatycznym, jakiegoΕ wyznania (mono-, poli- i a-teizm) β z wiecznie siΔ wydΕuΕΌajΔ cej listy ciasnych cel wiΔziennych, w ktΓ³rych zamykano ludziβ. Ale od toΕΌsamoΕci nie da siΔ uciec. Co prawda SiΓ³dmy dawno zerwaΕ ze swojΔ rodzinΔ , ale gdy siΔ dowiaduje, ΕΌe jego matka umiera, nie ma wyjΕcia β jedzie.
Na ΕoΕΌu Εmierci mama szepcze mu dwa sΕowa, ktΓ³rych zawsze siΔ spodziewaΕ: βZjedz mnieβ. ProΕba go nie dziwi, Seltzerowie bowiem to rodzina kanibali, naleΕΌΔ ca do prΔΕΌnej niegdyΕ w Ameryce mniejszoΕci etnicznej. Jest jednak pewien problem: matka ma sto dziewiΔΔdziesiΔ t centymetrΓ³w wzrostu i waΕΌy dwieΕcie kilo. To za duΕΌo, nawet gdyby rozdzieliΔ zmarΕΔ pomiΔdzy wszystkie dzieci, ktΓ³rych ma trzynaΕcioro. SprawΔ pogarsza fakt, ΕΌe DziewiΔ ty nie je miΔsa, Drugi uznaje wyΕΔ cznie koszernΔ kuchniΔ, Pierwszy nienawidzi matki, a SzΓ³sty nie ΕΌyje. ChoΔby wszyscy siΔ zebrali na tej ludoΕΌerczej stypie, nikt by juΕΌ nie wiedziaΕ, jak to siΔ wΕaΕciwie robi, bo Kanibamerykanie wtopili siΔ w spoΕeczeΕstwo, zatracajΔ c swe zwyczaje. Ostatnim, ktΓ³ry pamiΔta cokolwiek z dawnej tradycji, jest wujek Iszmael, jednak jego przewodnictwo nad zjazdem rodzinnym wywoΕuje jeszcze gΕΔbszy konflikt.

